Czy szycie się opłaca?

Czy szycie się opłaca

Podejrzewam, że wiele osób, które zastanawiają się nad rozpoczęciem swojej przygody z szyciem, zatrzymuje się na etapie zakupu maszyny do szycia. Przecież ona kosztuje sporo pieniędzy. Mało kto może sobie pozwolić na wydanie kilku stów na zakup nowego sprzętu ot tak (choć akurat nawet w przedziale cenowym do tysiąca złotych można kupić sporo ciekawych modeli, o czym pisałam tutaj). Doskonale rozumiem obawy dużej ilości osób – czy w ogóle warto się zabierać za szycie? Nie każdy ma możliwość popróbowania szycia na maszynach u babci/mamy/cioci/koleżanki. A nawet jeśli się nam spodoba – to czy maszyna się nam kiedykolwiek zwróci? Czy szycie się opłaca?

Czy szycie się opłaca?

Nie będę dłużej trzymać Was w niepewności i od razu odpowiem. O ile nie zaczniecie szyć naprawdę dużej ilości ubrać, to najprawdopodobniej maszyna się nigdy nie zwróci. Przeliczmy to na przykładzie zwykłej podkoszulki. W sklepie zapłacimy za nią około 20 złotych. Dobrą jakościowo bawełnę, która jest potrzebna do uszycia t-shirta, kupimy za około 10 złotych. Nie licząc naszego czasu pracy (a w końcu on też jest bardzo cenny!), zysk z jednej bluzki to około 10 złotych (technicznie powinniśmy w koszta wliczyć też prąd, koszty nici, czy amortyzację wszystkiego, czym szyjemy, ale dla uproszenia obliczeń pomińmy te czynniki, jako mało znaczące). Jeśli nasza maszyna kosztowała tysiąc złotych, to zwróci się dopiero po uszyciu stu podkoszulek. Czy uważacie, że w trakcie swojego życia uszyjecie tyle ubrań? To pytanie pozostawię otwarte.

Oczywiście są rzeczy, które spowodują, że koszta maszyny zwrócą się dużo szybciej. Jeśli macie małe dzieci to doskonale wiecie ile kosztuje jedno dziecięce ubranko. Jeśli natomiast chcecie je uszyć, to koszta materiałów są znikome (nie ma co się oszukiwać, na podkoszulkę dla niemowlaka potrzeba mniej materiału niż na poszewkę na poduszkę). Tutaj zysk może być znaczący, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że maluszki szybko rosną i nowe ubranka będą potrzebne bardzo często.

Dodatkowo trzeba sobie uświadomić, że na pewnie nie uda się nam od razu uszyć czegoś przepięknego. Nauka szycia zajmuje sporo czasu. W tym wpisie możecie przeczytać o moich strasznych początkach i zobaczyć jak zaczęła się moja nauka szycia. Uprzedzam – zaczęła się okropnie 😉

A co z aspektami niematerialnymi?

Tutaj sprawa przedstawia się zgoła inaczej. Szyjąc samemu, macie dokładną możliwość wyboru materiału. Kupując materiały nalepsze jakościowo zyskujemy, bo ubrania będziemy mogli nosić dużo dłużej, niż te dostępne w sieciówkach. Przyczyniamy się tym też do zmniejszania zanieczyszczenia planety – produkcja tekstyliów to jeden z najbardziej szkodliwych przemysłów na świecie. Co więcej, kupując materiały zawsze możemy wybierać tylko te, które spełniają standardy — bo przecież nie chcemy nosić na sobie czegoś, co ma tyle chemii, że może nawet wywołać nowotwór!

Dodatkowo pomyślcie też o biednych szwaczkach, które w krajach trzeciego świata szyją za kilka dolarów miesięcznie, wielokrotnie w budynkach niespełniających norm i grożących zawaleniem. Czy chcecie dać zrobić wielkim koncernom, które czepią z tego jawnego wyzysku tak ogromne pieniądze?

Pojawia się jeszcze jedna kwestia, już bardziej prozaiczna. Szyjąc samemu mamy całkowitą pewność, że absolutnie nikt nie będzie miał takiego samego ubrania jak my. Kiedyś miałam okazję pojawić się na weselu przyjaciół w dokładnie tej samej sukience co świadkowa i więcej nie chciałabym się znaleźć w tej samej sytuacji.

W takim razie – czy szycie się opłaca? Dla mnie odpowiedź jest oczywista i brzmi „tak”. Czy dla Ciebie również? Tutaj musisz sam zastanowić się jakie masz podejście do punktów, jakie wymieniłam w tym wpisie. Z mojej strony mogę szczerze Wam szycie polecić. Najlepszym podsumowaniem tego wpisu będzie stwierdzenie, że niektóre rzeczy są bezcenne i na hobby nie powinno się przetrzeć przez pryzmat materializmu.

Wpis „Czy szycie się opłaca?” jest kolejnym o filozofii szycia. Inne znajdziecie tutaj.