Szczęście – nie do końca slow life

szczęście

Dawno temu, przy okazji wpisu o nie do końca slow life, obiecałam Wam kolejne wpisy poświęcone tej tematyce. Długo zastanawiałam się o czym tutaj napisać i z ogromnej ilości tematów jakie przyszły mi do głowy, na początek wybrałam właśnie ten – szczęście.

Co to jest szczęście?

Podejrzewam, że istnieją setki, jeśli nie tysiące, filozofów, który tworzyli opasłe tomiska, starając się odpowiedzieć na to fundamentalne pytanie. Sama zastanowiłam się nad tym ostatnio, kiedy po raz pierwszy usłyszałam o nowej modzie na hygge. Jestem osobą, która do nowych pomysłów podchodzi z dużą dozą ostrożności i gdy dowiedziałam się, że w tym duńskim rozumieniu szczęścia chodzi głównie o świeczki to zwątpiłam. Nie żebym miała coś do świeczek. Po prostu sprawdzanie szczęścia do dużej ilości płomieni w domu wydało mi się po prostu płytkie.

Nie chcę tutaj krytykować nikogo. Jeśli komuś do szczęścia wystarczają świeczki to świetnie. W sumie to można trochę pozazdrości. Pewnie znajdziemy wiele osób, które, zapytane co daje im szczęście, odpowie pieniądze, zakupy, podróże w dalekie kraje, kubek herbaty/kawy/alkohol, czy (jak pewnie wielu z Was) szycie. Inne odpowiedzą rodzina, przyjaciele, zdrowie, wiara. To w takim razie co to jest to szczęście? Jak je znaleźć?

To co zrobić, żeby szczęście odnaleźć?

Moim zdaniem pierwszym etapem jest uświadomienie sobie, że niezależnie ile mądrych książek, wpisów na blogach czy artykułów przeczytamy, to nigdy nie poznamy odpowiedzi na to pytanie. Po prostu uniwersalna definicja szczęścia nie istnieje. Dla każdego będzie ono czymś innym i trzeba się pogodzić z faktem, że nikt nam nie da gotowych odpowiedzi. Nie ma i już.

szczęście

Akceptacja

Po drugie tutaj warto wykazać dużą dozę akceptacji i nie szukać czegoś na siłę. Nie warto małpować tego, co robią inni i myśleć, że się uda. Dla przykładu – są osoby, które odnajdują szczęście śpiewając. Czy to znaczy, że jeśli okropnie fałszuję, to muszę zamęczać innych brakiem mojego talentu? Absolutnie nie! Czy jeśli nie umiecie szyć, to musicie na siłę próbować? Nie, bo nie ma sensu się męczyć, tylko dlatego, że jakaś Kasia z bloga szyciwnik.pl usilnie próbuje Was do szycia przekonać. 🙂 Do tematu warto podejść na luzie. Bo im bardziej się będziemy spinać, tym bardziej nieszczęśliwi będziemy. A to nie o to chodzi.

Małe radości

I tutaj dochodzimy to punktu trzeciego. Po prostu przyjrzyjcie się swojemu życiu. Na pewno macie na głowie masę rzeczy, a zewsząd pojawiają się nowe problemy. Hej, to normalne. I pewnie nie raz jesteście całkowicie załamani i zupełnie nic się Wam nie chce. To też standard. Nawet w tych kiepskich chwilach starajcie się chociaż przez ułamek sekundy pomyśleć o czymś fajnym, spędzić czas z bliską Wam osobą, zrobić coś co lubicie. Wiecie – warto czerpać radość z takich małych, drobnych rzeczy. To nie musi od razu być ogromna wygrana w lotto, czy znalezienie miłości życia. To może być nawet taki drobiazg jak świeczka, a człowiek się delikatnie uśmiechnie.

Moim zdaniem najważniejsza rzecz, to powoli i cierpliwie szczęścia szukać i nie poddawać się, gdy życie rzuca nam kłody pod nogi. Bo szukać naprawdę warto – jestem przykładem na to, że może się udać. A że po drodze będzie ciężko – no cóż, nikt nigdy nie powiedział, że życie jest proste. 😉

„Szczęście” to drugi wpis o nie do końca slow life. Ale spokojnie, będzie ich dużo więcej i wszystkie znajdziecie tutaj.