Jak wytrzymać na odwyku, czyli ciągle nie kupuję materiałów

Jak wytrzymać na odwyku

Ponad rok temu opublikowałam wpis, w którym przyznaję się do bycia materiałowym zakupoholikiem. Od tego czasu mocno trwam w postanowieniu niekupowania nowych materiałów i muszę przyznać, że jest mi coraz trudniej. Pewnie nie jestem jedyną osobą, która ma z tym spory problem. To jak wytrzymać na odwyku i powstrzymać się od kupowania?

Pokusy dosłownie wszędzie!

Każdy z nas jest od czegoś uzależniony. Podejrzewam, że niekoniecznie muszą być to te rzeczy, którymi non stop straszy nas telewizja. Nie każdy nałogowo pali, pije czy bierze narkotyki. Wiecie, nie czarujmy się, osoba uzależniona od tak poważnych rzeczy raczej nie będzie spędzać swojego czasu na blogu poświęconego szyciu 😉

Ale jest masa innych nałogów – kto z nas obsesyjnie nie przegląda Instagrama, Facebooka czy maila? Kto siedzi w internecie non stop i nie przegląda kolejnych stron? Kto spędza godziny w sklepach, uprawiając tak zwany „window shopping”? Może nie mam insta czy fajsa, może nie siedzę w galeriach handlowych, ale nie mogę się powstrzymać przed oglądaniem pięknych tkanin! Poważnie, kto się może oprzeć tym pięknym rzeczom na dresowka.pl, popcouture.pl czy pinsola.pl? Ja nie mogę!

Jak wytrzymać na odwyku?

Naprawdę nie kupiłam ani jednego materiału odkąd opublikowałam tamten wpis. Nie powiem, że było lekko. Nawet nie wiecie ile razy dodawałam materiały do koszyka zakupowego, po czy nie wysyłałam zamówienia. Za każdym razem miałam przed oczami moje ogromne pudło z materiałami i powtarzałam sobie ile jeszcze w nim jest do uszycia rzeczy! Ile jeszcze ubrań mogę stworzyć, zanim zabraknie mi materiałów! Ile torebek powstanie!

Jedna w styczniu tego roku po raz pierwszy zajrzałam do pudełka i nie było w nim materiału, jakiego potrzebowałam. W luty ta sama sytuacja zdarzyła się już dwa razy. Teraz mam kwiecień, sporą część z pudełka już zużyłam i zaczyna poważnie brakować mi rzeczy! Ok, mam tam jeszcze kilka naprawdę fajnych tkanin na torby na zakupy. Jest też trochę bawełny, ale zapasy kurczą się znacząco po ostatniej akcji uzupełniania braków w poszewkach. Jednak piękna dzianina czeka aż kiedyś dorobię się overlocka. A oprócz tego? Bieda! Naprawdę nie ma już nic, nie licząc skrawków.

I co teraz?

Chyba dojrzałam do momentu, w którym mogę wejść na dresówka.pl i zakupić kilka potrzebnych materiałów (bo z czego uszyję nowe spodenki na wyjazd wakacyjny czy podkoszulki czy nową ramoneskę?!). Ale wiecie, świadomie, bez rzeczy w stylu „ale ładne, kiedyś się przyda”. O nie nie, wiem dokładnie co chcę uszyć i to uszyję! Jeden zakup kilku materiałów i potem nic nie kupuję, póki go nie wyczerpię. Dopiero wtedy mogę robić kolejne zakupy. Z głową i bez chomikowania. Z pożytkiem dla środowiska i portfela. Wilk syty i owca cała.

A jakie jest Wasze podejście do zakupów? Kupujecie wszystko, co się Wam podoba, czy raczej dokładnie planujecie to co chcecie zakupić? Napiszcie w komentarzach!