Materiałowi zakupoholicy

materiałowi zakupoholicy

Dziś na chwilę zrobię przerwę od Darmowego Kursu Szycia Online. Chciałabym Wam opowiedzieć o problemie jakim są materiałowi zakupoholicy, z jakim bardzo często się spotykam i nie sądzę, że jestem w tym odosobniona.

Materiałowi zakupoholicy

Mam na imię Kasia i jestem Materiałowym Zakupoholikiem. Gdybym mogła, to wydałabym na materiały wszystkie posiadane pieniądze, potem zaciągnęłabym kredyt i dalej kupowała. Oczywiście nie mogę tak postępować, przecież to kompletnie nie ma sensu. Ani to oszczędne, ani dobre dla środowiska.

Dlatego podjęłam męską decyzję (no, może jednak damską) – absolutny zakaz kupowania materiałów do odwołania. Czyli co dokładnie?

Segregacja zapasów

Wszystkie już zgromadzone materiały do szycia, jak również ubrania, które czekają na przeróbkę, wrzuciłam do sporego plastikowego pudła i posegregowałam. Skrawki wykorzystam w celu wypychania nimi zabawek dla dzieci ze szpitali (o tym będzie kilka osobnych wpisów). Średnie kawałki ułożyłam i czekają na swoją kolej. Będą wykorzystane jako wykończenia do na bieżąco szytych rzeczy bądź do robienia zdjęć na bloga. Duże kawałki poskładałam i to właśnie na nich mam zamiar się teraz skupić. Póki ich nie wykorzystam – zakaz zakupów. Rzeczy do przeszycia na bieżąco wyjmuję w wolnych chwilach i z nimi walczę. Pudło musi się opróżnić!

Przegląd szafy

Gdy czytam opowieści blogerek modowych, opisujące swoje problemy „w co ja się dziś ubiorę??” to otwieram oczy ze zdziwienia. Trochę nie mogę uwierzyć w to, że istnieją śmiertelnicy posiadający ogromne szafy, mieszczące setki ubrań, z których nie da się niczego wybrać, bo o połowie rzeczy się nawet nie pamięta. Moja szafa składa się z dwóch półek (jedna na bieliznę i jedna na poskładane podkoszulki i swetry) oraz jednego drążka na wieszaki, długości jakieś osiemdziesiąt centymetrów (który nawet nie jest zapełniony). Regularnie robię porządek w szafie i gdy jakieś ubrania robią się na mnie za małe, to od razu pakuję je do worka i oddaję przy najbliższej okazji dla biednych. Tą metodą zawsze wiem, czego mi brakuje i co muszę uszyć. I nie mam problemu z nadmiarem ciuchów.

Spis „do uszycia”

Żeby trzymać to wszystko w ryzach, stworzyłam spis rzeczy „do uszycia”. Znajdziecie go tutaj. Będę go na bieżąco aktualizować wraz z postępami prac. Powstał on właśnie po to, żeby zużyć już zakupione materiały i uszyć to, czego brakuje mi w szafie. Co więcej, będzie mnie mobilizował do tworzenia tego, co jest potrzebne, a nie tego, co akurat wpadnie mi w oczy podczas przeglądania stron sprzedających materiały.

Też tak macie, że potraficie przepuścić fortunę na materiały, które później leżą latami w szafie i nie mogą się doczekać na swoją kolej? Czy z Was też są Materiałowi Zakupoholicy? Przyznajcie się w komentarzach.

A jak już Was mam – pragnę uwolnić z szafy tę przepiękną, kobaltową dzianinę. Wiem, że powstanie z niej sukienka i to taka wystrzałowa, na specjalne okazje. Tylko pomysłu na wykrój mi brak. Wiem, że chcę w niej rękawki i długość do kolan. Podpowiedzcie czy macie jakieś ekstra inspiracje. Z góry dziękuję.