Czy uszyte przez mnie ubrania są trwałe?

Czy uszyte przez mnie ubrania są trwałe

Jeśli śledzicie mnie na Instagramie, to pewnie już wiecie, że polecieliśmy z mężem na Kos. Tydzień wakacji od wszystkiego – praktycznie zniknęłam z internetu. W zeszłym tygodniu nie było wpisu, nie komentowałam na blogach, nic! Czasem tylko w momencie, gdy czekałam, aż wyschnę, posmarowana hektolitrami maści aloesowej na popatrzenia słoneczne, przeglądałam Instagram. No cóż, tak to jest, jak się ma karnację polskiej flagi (albo biało blada albo opalona na czerwono). Ale dzięki temu słońcu i wysokim temperaturom wystawiłam swoją garderobę na niezłą próbę. Czy uszyte przez mnie ubrania są trwałe?

Grecka temperatura i palące słońce

Na tapetę wzięłam niebieską podkoszulkę, o której pisałam w poprzednim wpisie. Ma ona już kilka lat, co widać po lekkim zmechaceniu materiału. Byłam mega ciekawa, jak poradzi sobie w tak ekstremalnych, Greckich warunkach.

Musiała ona przeżyć mega intensywne zwiedzanie przepięknych Greckich ruin. Wypożyczyliśmy samochód i zrobiliśmy sobie objazdową wycieczkę. Osiemdziesiąt kilometrów, podczas których zatrzymywaliśmy się z milion razy na oglądanie takich oto zabytków (jak ta starożytna bazylika koło wysepki Kastri na poniższym zdjęciu) i marszobieg, aby zdążyć z wszystkim! Nawet nie zliczę ile kilometrów wtedy zrobiliśmy pieszo. Po bólu w nogach sądzę, że masę.

Czy uszyte przez mnie ubrania są trwałe

Kolejnym hardcorem była trzydziesto-kilometrowa wycieczka rowerowa. Jako, że nie jeździłam rowerem od liceum, było to dla mnie ogromnym wyzwaniem. Postanowiliśmy udać się z północnej strony miasta Kos na termy Ag. Fokas, ale nikt nas nie uprzedził, że aby tam się dostać, trzeba wjechać na sporą górę w pełnym słońcu. Daliśmy radę! A siarka i woda z term (mająca ponad 40 stopi!) dołożyła swoje do mojego testu. No i ten przepiękny, wulkaniczny, czarny piasek. Bajeczna okolica! Jeśli kiedyś będziecie w pobliżu – koniecznie tam się zatrzymajcie!

Morze!

Oczywiście nie zabrakło wizyty w morzu. I to nie jednej. Przy hotelu plaża była piaszczysko – kamienista, a morze mega gorąca! Obok Kastri sam piaseczek, za to woda tak zimna, że nie myło szans wejść (a szkoda, bo chcieliśmy tam pooglądać rybki 🙁 ) . Z kolei Kardamena ma przecudny port z jachtami mega bogatych ludzi i łodziami tak starymi i zniszczonymi przez morze, że wyglądają jak Latający Holender z Piratów z Karaibów. Kontrast jest naprawdę wymowny.

Podsumowując – czy uszyte przez mnie ubrania są trwałe?

Mega. Na Instagramie pytaliście, czy przeszycie obok plisy na dekolcie to zwykły szew stębnowy. Tak, najzwyklejszy! Nie elastyczny! Na dzianinie! I mimo swojego wieku nic się z nim nie dzieje. Nie pękł, nie rozciągnął się, nie trzeba było go poprawiać. Materiał jest w praktycznie idealnym stanie (a kosztował grosze, wprost od producenta). Każdy ze szwów wygląda jak po uszyciu. Za to fason jest ciągle taki sam jak zamierzałam – nic się nie wyciągnęło ani nie zdeformowało!

Podkoszulka przeżyła palące słońce, temperatury, pot, siarkę i sól morską. Ma też swój wiek i jest używana bardzo, bardzo często. Właśnie schnie na strychu i po wyprasowaniu będzie wyglądać jak na poniższych zdjęciach. I niech mi ktoś powie, że koszulka za 9 zł materiału + 2 zł nici jest gorsza od tej z sieciówek!