Jak aktywne wykorzystywać wolne chwile?

Jak aktywne wykorzystywać wolne chwile

Dzisiejszy wpis z serii „jak znaleźć czas na szycie” chcę poświęcić tak ważnemu tematowi, jakim jest pytanie jak aktywne wykorzystywać wolne chwile. Dobra ma jedynie dwadzieścia cztery godziny i my nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić (co innego na przykład erupcja wulkanu, ale to już zupełnie inny temat). Już kiedyś tłumaczyłam Wam, że gdy przeglądniecie się temu, co robicie w trakcie doby, spora część czasu okażę się tą, która nie wiadomo czemu służy. To są właśnie te czasopochłaniacze.

To w końcu jak aktywne wykorzystywać wolne chwile?

To można zacznijmy od tego, że nie każdy czasopochłaniacz jest taki oczywisty. Wiadomo – jeśli nałogowo oglądacie ósmy odcinek serialu z rzędu, to jest to bardzo prosta sprawa – marnujecie czas. Ogólnie każde długie „nic nie robienie” łatwo zakwalifikować jako czasopochłaniacz. Gorzej znaleźć te utracone krótkie chwile.

Pozwólcie, że posłużę się przykładem. Od momentu, w którym wstajecie rano z łóżka, do momentu, w którym wychodzicie z domu, mija dokładnie godzina. Natomiast wasz poranny rytuał, ubierania się, mycia i jedzenia śniadania zajmuje dokładnie pięćdziesiąt minut. Dla własnego komfortu psychicznego zostawiacie sobie dziesięć minut zapasu na wszelki wypadek. Jeśli jednak wszystko idzie zgodnie z planem, to te dziesięć minut zostaje niezagospodarowane. I co wtedy? Po prostu siedzicie i czekacie, aż wyjdziecie? Wychodzicie wcześniej? A może szukacie czegoś innego do zrobienia?

Właśnie to przysłowiowe „dziesięć wolnych minut” jest kluczem do zagospodarowania czasu wolnego. Jestem w tym czasie w stanie poskładać pranie, wyciąć kilka części wykroju czy umyć brudne naczynia. Dzięki temu czas, który normalnie uciekłby mi przez palce, poświęcam na coś pożytecznego. Właśnie dlatego, gdy przychodzi sobota, nie muszę całego dnia spędzać na sprzątaniu, jak to wygląda w standardowych polskich domach. Ba, praktycznie w ogóle wtedy nie sprzątam, bo nie muszę. Większość rzeczy robię w tych „dziesięciu minutach”, tym mitycznym „międzyczasie”.

Zaoszczędzony czas poświęcam na przyjemności oraz zajęcia, które wymagają większej ilości nakładu pracy. Co więcej, staram się, aby jak najwięcej czynności zmieścić w tych dziesięciu minutach. Może podam Wam przykład. Nasz domowy odkurzacz jest jednym z najlepszych, wodnych odkurzaczy na rynku i idealnie sprawdza się przy alergii. Jednak jego złożenie, rozłożenie i umycie trwa samo w sobie kwadrans. Nie mówiąc już o samym odkurzaniu, które zajmuje dużo czasu. W ogóle nie wpisywało się w moją zasadę dziesięciu minut.

Co zrobiłam? Namówiłam męża i kupiliśmy niewielki odkurzacz pionowy na baterię (o taki – uwaga! To nie jest wpis sponsorowany. Po prostu lubię ten odkurzacz.). Oczywiście nie ma tych wszystkich filtrów, ale świetnie zbiera śmieci i perfekcyjnie nadaje się do szybkich porządków. Odkąd go mam, praktycznie non stop mamy wszystko poodkurzane, bo mogę to na szybko zrobić nawet przed wyjściem i nie muszę się martwić jego myciem. Idealne rozwiązanie.

Kiedy zasada dziesięciu minut nie działa?

Ta zasad nie sprawdza się jednak w dwóch przypadkach. Po pierwsze wtedy, gdy dana czynność zajmuje dużo czasu i nie da się, bądź nie chcemy go skrócić. Dla mnie świetnym przykładem jest prasowanie – tutaj szanuję energię elektryczną i czas nagrzewania parownicy. Dlatego wolę wyprasować wszystko za jednym zamachem. Ale to opowieść na inny wpis 🙂

Drugą chwilą, gdy zasada nie działa są rzeczy, które wymagają dużej uwagi i skupienia. Nie lubię szyć na szybko. Oczywiście, w ciągu dziesięciu minut mogłabym zszyć kilka kawałków nowej koszuli, ale po co? Wolę zrobić to na spokojnie i bez pośpiechu – wtedy wiem, że rezultaty będą super.

Teraz zadanie domowe dla Was! Zastanówcie się, czy czasem i u Was nie marnują się jakże cenne dziesięciominutówki. Jeśli dojdziecie do wniosku, że się marnują, to koniecznie zróbcie listę rzeczy, które możecie w tym czasie zrobić. Będziecie zaskoczeni, jaką ilość obowiązków będziecie w stanie ogarnąć w tych krótkich chwilach.

„Jak aktywne wykorzystywać wolne chwile?” to kolejny wpis o znajdowaniu czasu na szycie. Kolejne znajdziecie tutaj.