Jak mieć zawsze porządek?

Jak mieć zawsze porządek

W tym wpisie zacznę od przestawienia jednej z moich babć. Jest ona niesamowitą kobietą, obdarzoną wieloma niesamowitymi cechami charakteru. Jednak jeśli kiedykolwiek zapytalibyście mnie jaka jest jej super moc, to bez wahania odpowiedziałabym, że porządek. Wyobrażacie sobie, że niezależnie kiedy wpadam do niej z wizyta zawsze ma idealnie wysprzątany dom? I to nawet, jeśli wizyta jest zupełnie niezapowiedziana. I co więcej – praktycznie nigdy nie sprząta. No, może nie licząc odkurzania raz w tygodniu. Kiedyś jaką o to zapytałam – jak mieć zawsze porządek?

Wiecie co mi wtedy odpowiedziała? Bo zdecydowanie nie była to odpowiedź oczywista i prosta. Pamiętam to, jakby to była dzisiaj (a miało to miejsce jakieś dwadzieścia lat temu). Popatrzyła na mnie z lekkim zdziwieniem, jakby przekazywała mi najbardziej oczywistą rzecz na świecie, i powiedziała: „Zawsze wszystko odkładam na swoje miejsce”.

Co robić, że zawsze mieć porządek?

Wiecie ile zajęło mi przyswojenie co dokładnie babcia miała na myśli? Zgadza się – jakieś dwadzieścia lat. Idea jest przecież prosta. Ubierasz na chwilę sweter – gdy go zdejmiesz, odłóż do szafy. Zdejmujesz znoszone skarpetki – wrzuć je do kosza na bieliznę. Skończyłeś słoik z majonezem – wrzuć go od razu do kosza na odpowiedni rodzaj odpadków bądź umyj, aby nadawał się do ponownego użycia podczas robienia przetworów. Banalnie proste? W teorii owszem. W praktyce – wręcz przeciwnie.

Nasze lenistwo zawsze wygrywa. Przecież lepiej rzucić sweter czy skarpetki na ziemię, później się pozbiera. Pusty słoik lepiej włożyć do lodówki, może ktoś inny go wyrzuci. Nie chce się nam tego robić i zanim się obejrzymy, to wszędzie są stosy rzeczy do posprzątania. A im jest ich więcej, tym więcej czasu zajmie sprzątanie i tym trudniej jest się za nie zabrać.

To co się u mnie zmieniło?

Najciekawsze jest to, że pierwszy raz naprawdę zaczęłam stosować zasadę babci podczas szycia. Duża ilość niewielkich elementów, jakich jak igły, szpilki czy szpuli bardzo łatwo zgubić. Jeśli odłoży się je w niestandardowe miejsce, można już ich nigdy nie odnaleźć. A w najgorszym przypadku zapomniana igła może się wbić w ciało, a to jest koszmarnie niebezpieczne.

Dlatego odkąd szyję, trzymam się zasady, że gdy kończę szyć, to od razu odkładam używany przedmiot do mojego pojemnika, o którym pisałam tutaj, bądź na półkę z mniej używanymi akcesoriami do szycia. I wiecie co? Przestałam się zastanawiać, gdzie leży prujka. Już nie muszę szukać zagubionych nożyczek. Wszystko ma zawsze swoje miejsce, a ja oszczędzam niesamowitą ilość czasu na nie szukaniu.

Niedawno zaczęłam stosować te zasadę do innych aspektów życia, jakich jak sprzątanie. Do tego stopnia, że utrzymywanie permanentnego porządku dopisałam do listy moich celów na ostatni kwartał tego roku. (Czy wiecie, że ta lista jest otwarta? Im więcej celi udaje mi się zrealizować, tym chętnie dopisuję kolejne. Im człowiek jest bardziej zmotywowany, tym lepsze osiąga wyniki!). I wiecie co jest najlepsze?

Teraz nie zastanawiam się co będę musiała posprzątać, jak wrócę do domu z pracy. Teraz po prostu wiem, że wszystko jest poukładane i czeka na mnie idealny porządek. Nawet nie wiecie jaka to ogromna ulga. Mimo, że nie należę do przesadnie pedantycznych osób, to jednak zgadzam się ze stwierdzeniem, że czyste otoczenie, to porządek w głowie. A im mniej czasu tracę na rozmyślaniu o sprzątaniu, tym więcej czasu mam na szycie 🙂

Czy już wiecie, jak mieć zawsze porządek? Czy staracie się odkładać rzeczy na swoje miejsce? A może podczas szycia towarzyszy Wam artystyczny nieład? Koniecznie napiszcie w komentarzach!