Jak uczyć się na błędach?

Jak uczyć się na błędach

Pamiętacie ten wpis, w którym przyznałam się Wam do uszycia mojej pierwszej podkoszulki i tego, jaka była straszna i okropna? Pamiętacie ile błędów wtedy popełniłam? Normalnie aż wstyd mi było się do tego przyznawać, ale prawda jest taka, że nikt nie rodzi się mistrzem krawiectwa. Przecież najlepiej uczyć się na błędach i nie popełniać ich po raz kolejny, prawda?

No to jak uczyć się na błędach?

Oczywiste jest, że pierwsze trzeba uświadomić sobie, że w ogóle się błąd popełniło. Akurat z tym nie miałam najmniejszego problemu, co widzieliście we wyżej wspomnianym wpisie. Znalezienie błędów przyszło mi banalnie prosto i od razu postanowiłam, że zrobię wszystko, żeby ich nie powtórzyć.

Kolejna sprawa to kwestia tego, że ok, tych błędów mogę już nie popełnić, ale to nie znaczy, że nie popełnię innych. Tutaj poszłam za najmniejszą linią oporu i postanowiłam spróbować uszyć dokładnie taki sam podkoszulek, z dokładnie tego samego wykroju z dokładnie tego samego typu materiału (jedyną różnicą był kolor).

A żeby już w ogóle nie mieć ani cienia wątpliwości, że coś pójdzie nie tak, postanowiłam uszyć jeszcze dwa podkoszulki I tak własnie powstała seria białego, czarnego i niebieskiego podkoszulka.

To udało mi się coś poprawić?

Szyjąc czarny podkoszulek, mój numer dwa, byłam już dużo mądrzejsza i od razu wyeliminowałam najprostsze błędy. Na samym początku poprawiłam wykrój tak, aby elementy do siebie pasowały i podkrój szyi nie był za wąski. Wymieniłam też igłę, żeby nie przedziurawić materiału po raz kolejny. Same te dwie rzeczy spowodowały, że podkoszulek wyszedł na tyle fajny, że mogę się w nim pokazać publicznie, nie chowając się 🙂

Czy wyszedł na tyle fajnie, żeby nim się chwalić? Oj nie! Oczywiście zapomniałam o przeszyciu plisy dookoła dekoltu i przez to się nieładnie podwija.

Jak uczyć się na błędach

Wpadłam też na pomysł, aby plisą wykończyć brzegi rękawów, ale jej również nie przeszyłam. W sumie niewielka rzecz, ale powoduje, że bluzka nie jest idealna. Oczywiście łatwo mogę to w każdej chwili naprawić (takie obszycie to kwestia kilku minut). Chciałam Wam jednak pokazać, że podczas tworzenia tej bluzki i tak dalej byłam daleka od ideału.

Do trzech razy sztuka

Podeście numer trzy zaowocowało bluzką niebieską. Pomijam fakt, że to mój ulubiony kolor (połowa mojej szafy, to ten odcień :D). Oczywiście podeszłam do sprawy jeszcze bardziej rozsądnie. Nie tylko nie popełniłam błędów z podkoszulki białej, ale również przeszyłam plisy przy dekolcie i rękawach. Widzicie jak ładnie to wygląda na poniższych zdjęciach (mimo, że są kiepskiej jakości)? Ten uszytek to moja (prawie) ulubiona podkoszulka. Ma same zalety – kolor, krój i przewiewny materiał. Jestem z niej mega zadowolona i w lecie chodzę w niej praktycznie non stop (z przerwami na jej pranie).

To jednak nie koniec opowieści o uczeniu się na błędach. W kolejnym wpisie z tej serii opowiem Wam o mojej najbardziej ulubionej podkoszulce. Ale to już innym razem 🙂


Wpis „Jak uczyć się na błędach?” jest kolejnym o błędach podczas szycia. Inne znajdziecie tutaj. Polecam – zajrzyjcie koniecznie 🙂