Media Społecznościowe – jak znaleźć czas na szycie

Niedawno przestawiłam Wam moją teorię z podziałem wszystkich wykonywanych przez nas czynności na te konieczne, fajne i czasopochłaniacze. Zachęcałam też do zminimalizowania tej ostatniej kategorii. Wiadomo, im mniej czasu marunjemy na nie-wiadomo-co, tym jest go więcej na szycie. Teraz jednak przyszedł czas na zadanie sobie fundamentalnego pytania. Do której z tych kategorii zaliczycie media społecznościowe?

Czy media społecznościowe to czasopochłaniacz?

Spójrzmy prawdzie w oczy. Każdy z nas marnuje niesamowitą ilość czasu na social mediach. Nie wypieraj się! Ty też marnujesz! Tak – patrzę na Ciebie! Nie wierzysz? Możesz zainstalować jedną z tych magicznych apek typu „rescue time”, które zliczają czas spędzony na fejsie czy inście. Idę o zakład, że jej wynik będzie zdecydowanie gorszy, niż przypuszczasz. No cóż, o tempora o mores.

Prawda jest taka, że jeśli aplikacja pokazała, że marnujesz dwie godziny dziennie, to rezygnując z fejsa, teoretycznie zyskujesz o tyle więcej czasu na szycie. Wyobrażasz sobie? Dwie godzinny dziennie na szycie! Dla mnie to ogormne marzenie *.*!

W praktyce to jednak do końca tak nie działa (a szkoda!). Jadąc do pracy czy szkoły, nie da się szyć (a przynajmniej ja nie umiem szyć w samochodzie lub komunikacji miejskiej ;D). A przegladać posty się da. Inną kwestią jest fakt, że ten czas można wykorzystać produktywniej – na przykład dokształcając się – wystarczy kupić taką lub taką książkę o szyciu. Ale nie o tym chciałam Wam dziś napisać.

Pytanie jednak, czy media społecznościowe to naprawdę marnowanie czasu. Jeśli jedynie bez sensu scrollujesz – to odpowiedź brzmi „TAK, to marnowanie czasu, przestań NATYCHMIAST. Idź szyć i korzystać z prawdziwego życia”. Może jednak twój zawód wymaga dużej ilości czasu w internecie? Pracujesz jako agent sprzedaży? Reklamujesz swój autorki projekt? Poszukujesz nowych klientów dla biznesu? Szukasz inspiracji do nowych projektów? Najprawdopodobniej czas w social mediach wcale nie jest stracony. Kiedyś Michał Szafrański opisywał ile zyskał dzięki poświęceniu chwili uwagi reklamom na facebooku. Odpowiednio jest spersonalizował i zarobił miliony. Oczywiście jest to ekstremalny przykład. Zwykły zjadacz chleba zapewnie nigdy nie zobaczy takiej sumy, nie mówiąc o byciu jej właścicielem. Ale przykład jest i to jaki!

Ja i social media

Czemu w ogóle poruszam ten temat? Jeśli jesteście zapisani na mój newsletter, to już wiecie, że założyłam instagram. Nie jestem zwolennikiem mediów społecznościowych i internetowego ekshibicjonizmu. Nie mam na przykład facebooka czy fanpage i nie zamierzam tego faktu zmieniać. Jednak po wielu miesiącach zastanawiania się, ostatecznie postanowiłam założyć Instagram (link tutaj). Zdecydowanie ułatwia on kontakt z czytelnikami i teraz w prosty sposób mogę się z Wami komunikować. Co więcej to ogromne źródło inspiracji. Odkąd widzę ile ludzie szyją, to sama szyję więcej 🙂

Media Społecznościowe

Podchodzę jednak do tematu z głową. Zanim założyłam konto odgórnie ustaliłam pewne zasady:

– czas z rodziną i przyjaciółmi to czas święty – wtedy obowiązuje absolutny zakaz instagrama (no chyba, że pytam męża o pomoc jak coś na instagram wrzucić, bo jestem w tym temacie kompletnym ignorantem ;D);

– nie mam powiadomienia – nie otwieram instagrama. Dzieki temu nie spędzam godzin na bezproduktywnym przeglądaniu zdjęć. Jeśli nikt od mnie nie napisze cały dzień, to cały dzień nie ma mnie na instagramie;

– jeśli robię coś ważnego, to nie przerywam tego na instagram. Gdy szyję, to nie wrzucam instastory, bo wtedy nie mogę się skupić ani na szyciu ani na instagramie. Podczas ważnych czynności jest ban na social media, dopóki nie skończę;

– wykorzystuję wolne chwile na przeglądanie instagrama. Kiedy na przykład czekam, aż mąż skończy pracę i mam do wyboru patrzeć w ścianę lub na instagram, to patrzę na instagram. Potem wolę już patrzeć tylko na mężą!

– nie spędzam godzin na przygotowanie idealnych kolorystycznie i estetycznie zdjęć. Szkoda mi na to życia. Wrzucam to co czuję, a komu się spodoba, temu się spodoba

Jak potoczy się moja przygoda z instagramem? Czy utrzymam powyżesz zasady? Czy instagram stanie się dla mnie fajną metodą kontaktu z Wami, a nie uzależnieniem? Trzymajcie za mnie kciuki! Dajcie też koniecznie znać czy korzystacie z social mediów i czy też macie podobne zasady.